środa, 30 września 2015

FALSE START




Mieliśmy zaczynać! Całą noc nie spałam. Kto myśli, że korzystanie z IVF to jak pójście do supermarketu i wybór ślicznego, błękitnookiego aniołka z blond loczkami jest ignorantem. Dojrzewałam do tej decyzji 6 lat. Sześć dłuuugich lat wykorzystywałam wszystkie alternatywne możliwości jakie oferowała medycyna. Mogę śmiało powiedzieć – zrobiłam wszystko. A mimo to, choć nie mam już innego wyjścia i wiąże jednocześnie duże nadzieje z procedurą, bardzo to wciąż przeżywam…

poniedziałek, 28 września 2015

PRAGNIENIE


Znacie to ukłucie (?) gdy maluch (przyjaciół, znajomych, kogoś z rodziny) bawi się z Wami w najlepsze i nagle przewróci się, uderzy, coś go zaboli... cała ta krucha więź, którą udało się Wam z wysiłkiem zbudować podczas beztroskich harców rozsypuje się w jednej chwili w proch, a malec biegnie prosto w najbezpieczniejsze miejsce pod słońcem - w ramiona mamy.

FASCYNACJA


Marzenie z dzieciństwa...

Jak to możliwe?
Skąd ja wiedziałam,
będąc małym szkrabem,
że to jest moje przeznaczenie?!? 

sobota, 26 września 2015

WZRUSZENIE




Jestem wzruszona! 

Ciepłym przyjęciem, jakie mi zgotowałyście:) Dziękuję za wszystkie maile, komentarze, powitania, słowa wsparcia.  Tego się nie spodziewałam. DZIĘKUJĘ!

Są dobrzy ludzie na tym  świecie! To jest moje życiowe motto:) Zawsze sobie to powtarzam, wszędzie widzę tego dowody, staram się dorzucić kiedy mogę moje ziarenko do koszyka, ale gdy sama już tej dobroci doświadczam to bardzo się temu dziwię. Jak dziecko, które poznaje coś po raz pierwszy. Przyglądam się tej sytuacji z każdej strony. Zamykam oczy i otwieram, znowu mrugam, a ONI wciąż tam są:) Może dlatego, że jakiś wewnętrzny krytyczny głos (mojej mamy) podpowiada mi, że na to dobro nie zasługuję. 

czwartek, 24 września 2015

MELANCHOLIA cz. II





Musiałam podzielić tego posta na dwie części, choć może lepiej by było na cztery;) bo zawartość zaskakująco obszerna. A wracając do "mojej historii"...

Po pięciu latach trafiliśmy z polecenia do Rzetelnej. EUREKA! W końcu ktoś potraktował nas poważnie! W końcu ktoś tak jak ja chciał zrobić plan. W końcu ktoś wzbudził moje zaufanie. 

środa, 23 września 2015

MELANCHOLIA cz.I



Po wczorajszym wirtualnym "haju" emocje na szczęście trochę opadły, uff 

Taka już jestem, że jak się za coś zabieram to na 150% i każdym nowym krokiem cieszę się jak dziecko. Ma to swoje plusy oczywiście, dużo dzięki temu osiągnęłam i wiele rzeczy na pozór niemożliwych stało się możliwymi, ale minusem jest, że te 150% pochłania bardzo dużo  energii. Wtedy rozwijam się w zawrotnym tempie w jednym/kilku kierunkach, a w innych stoję w miejscu i czekam... na jakiś lepszy moment, który nie nadchodzi bo przecież mam ręce pełne roboty. Uczę się! Jak mądrze rozkładać siły i dobrze układać priorytety.

wtorek, 22 września 2015

EUFORIA



Obudziłam się dziś rano z takim zastrzykiem endorfin i adrenaliny, że niemal wyskoczyłam z łóżka:) Gdzie był internet, kiedy ja zaczynałam swoją drogę do szczęścia?!?! Gdzie były wszystkie blogi, kiedy ja dzień w dzień samotnie toczyłam walkę? Albo gdzie ja miałam oczy;) Jestem całkowicie zachwycona. Czuję się jakby nagle ktoś otworzył mi drzwi do całkiem nowego świata, w którym nie jestem szajbniętą wariatką, która nie radzi sobie z emocjami, leczeniem, wyzwaniami zmagań z niepłodnością tylko jedną z WIELU kobiet przechodzących przez tę sytuację. Każda w charakterystyczny dla siebie sposób, a jednak w tak podobny pod wieloma względami. 

poniedziałek, 21 września 2015

No to zaczynamy...


Zbierałam się do założenia tego bloga od czterech tygodni (logistycznie) i od sześciu lat (emocjonalnie). Jestem szczęśliwą mężatką! Jeszcze sześć lat temu uważałam się za spełnioną kobietę sukcesu - mimo trudnego dzieciństwa miałam siłę, aby stworzyć w myślach, a potem przenieść na rzeczywisty grunt moje wyśnione życie. I udało się... mąż, którego niebiosa mi zesłały, liczne grono przyjaciół, dalekie podróże, stypendia, studia skończone z doskonałym wynikiem, świetna praca, miłość do tańca i uczucia ciepła, radości, entuzjazmu i nadziei, które płynęły na mnie strumieniami wraz z licznymi innymi błogosławieństwami od Boga.