sobota, 31 października 2015

POZBIERANA


Pozbierałam się! 

W zasadzie już w momencie odczytania wyniku bety. 
Bałam się jak zniosę porażkę... 
Otóż nijak. 

Myślę, że naurządzałam tyle cyrków w ciągu całego miesiąca poprzedzającego rozstrzygające badanie krwi, że wyczerpałam limit histerii i łez.

poniedziałek, 26 października 2015

Dlaczego nie spieszy mi się do bety?

Moja ostatnia ciąża skończyła się szybciej niż się zaczęła. W 6tym tygodniu. Dowiedziałam się o niej w 4tym. Niespodziewanie. Gdyby nie stan wyjątkowy zrobiłabym test tydzień później. Może gdybym miała ten tydzień mniej na przywiązanie się, łatwiej bym zniosła moją stratę... Oczywiście to nie była normalna sytuacja. W normalnych warunkach nawet nie zdążyłabym nikomu powiedzieć. Sama nie zdążyłabym oswoić się z tą myślą. Za to w szpitalu pięć razy dziennie ktoś gratulował mi ciąży, o ciążę pytał. Nawet próbując zachować zdrowy rozsądek, dystans i rezerwę, nie potrafiłam nie ulec temu ogólnemu ciążowemu wariactwu wokół mnie. Moje nadzieje skoczyły pod sufit. Starałam się tłumaczyć, że wszystko się jeszcze może zdarzyć, a wtedy przychodziła pielęgniarka, ściskała mnie, całowała, kazała dbać o Groszka. Znowu się karciłam i wtedy przychodził lekarz, mówiąc że specjalnie dostosował leki, bo przecież będę Mamą... Za nic nie chcę przechodzić tego nigdy więcej.

niedziela, 25 października 2015

Wczesne objawy nie wiadomo czego;) - czyli 9dpt

Staram się zachować spokój, nie rozmyślać przesadnie, zająć się czymś... Na razie nie odniosłam spektakularnych sukcesów. Udało mi się poskromić wczorajszą bezsenność, ale nadal roztrząsam każdy najmniejszy objaw...  no właśnie, czego? Zapewne ciąży lub jej braku;) A więc "here it goes".

sobota, 24 października 2015

UPDATE

Dziękuję Wam Kochane za każdy wpis pod poprzednim postem!!! Bardzo mi pomogłyście. Każdy komentarz był jak balsam na moje skołatane nerwy. :***

POBUDKA

Obudziłam się godzinę temu (trzecia trzydzieści) i zasnąć nie mogę:((( Zryczałam się strasznie! Dalej ryczę. Same się łzy cisną, nie potrafię tego zatamować.

piątek, 23 października 2015

IZOLACJA

Trudno mi zrobić gradację uczuć niechcianych związanych z niepłodnością, ale gdybym już musiała, odosobnienie na pewno znalazłoby się na podium.

To jest tak złożony problem, tak wszechogarniające uczucie, że nawet nie wiem, z której strony je ugryźć. To cholerne poczucie, że jestem na świecie CAŁKIEM SAMA z moim problemem. Że NIKT mnie nie rozumie. NIKT nie pomoże. Muszę BEZ POMOCY sobie poradzić, bo otoczenie nie ma w tym zakresie doświadczenia, którym mogłoby służyć.

niedziela, 18 października 2015

DLACZEGO NIECHCIANE?

Powinnam była wrzucić ten post na początku ale sprawy w klinice tak szybko się potoczyły, że nie miałam do niego głowy. Coś tam zaznaczyłam na wstępie, ale dokładniej nie wytłumaczyłam skąd nazwa bloga.




piątek, 16 października 2015

czwartek, 15 października 2015

BĄBELKOWANIE 12dc - punkcja

No to jestem już po:) Poszło w miarę gładko, choć spodziewałam się, że po godzince wyjdę z kliniki, a ostatecznie leżałam 3,5 godziny na sali pozabiegowej. Dali mi trzy kroplówki przeciwbólowe. Dziewczyny wchodziły i wychodziły po mnie, a ja ciągle zostawałam. W sumie chciałam już wychodzić, ale anestezjolog z pielęgniarką uparli się, że mam wyjść w lepszym stanie niż weszłam;) Dobrze, że zabrałam grube skarpety i własną koszulkę bo zamarzłabym tam pod kocem, przez tyle czasu.

TELEFON

Czekamy... 

...aż zadzwoni telefon z laboratorium i dowiem się ile moich Bąbli skumało się na szkiełku z Zawodnikami J ;P

Wtedy wszystko napiszę, co i jak:)

wtorek, 13 października 2015

BĄBELKOWANIE 11dc

Jutro punkcja, dziś zapalenie pęcherza. 

W nocy 6 wycieczek do łazienki, a rano w kiblu morze czerwone. O ile każdy ból jajników, zawrót głowy oraz rozstrój emocjonalny przyjmowałam z radością wielką i nadzieją, to parcie na pęcherz wkurzyło mnie na maksa i trochę wystraszyło. Będzie punkcja? Tak, będzie. Uff... Rzetelna przepisała mi wczoraj antybiotyk. Profilaktycznie, bo posiew przed histeroskopią wykazał jakieś bakterie. Tak więc dobrze się złożyło, jest szansa, że do jutra mi przejdzie. Gdyby nawet nie przeszło punkcja i tak się odbędzie. Najwyżej przesuniemy transfer. Hope not!!!

piątek, 9 października 2015

PRACA


A więc jestem bez pracy. Czytam blogi dziewczyn czekających na swoją wymarzoną Iskierkę, a w nich narzekania na trudną atmosferę, wymagającego szefa, długie godziny... Podziwiam, jak dajecie radę, w całej tej masakrze jaką jest niepłodność, pogodzić ciągłe wizyty w klinice, z życiem zawodowym. Po cichu nawet trochę zazdroszczę czasami.

czwartek, 8 października 2015

BĄBELKOWANIE 6dc - 4 dzień stymulacji

Zastrzyki robię już z zamkniętymi oczami niemalże. Zwracam honor Mr. Gonalowi za automatycznego pena, jednak to jest wygoda;P

Dziś robiłam jeszcze zleconą przez internistkę glukozę i insulinę na czczo + witaminę D3.

środa, 7 października 2015

BĄBELKOWANIE 5dc - 3 dzień stymulacji




W końcu ruszyliśmy, nerwowo, trochę nieśmiało.

W aptece niespodzianka. Nastawiałam się na wydatek 1400 zł, a zapłaciłam niecałe 400. Ryk! Radosny, ale jednak publiczny ryk ;P Aptekarka życzyła mi powodzenia! Oby jej zaciśnięte kciuki były dobrym znakiem!!!

poniedziałek, 5 października 2015

WSTYD




Okropne uczucie!

Jakiś czas temu rozmawiałam z przyjaciółką. Najbliższą. Zjadłyśmy razem beczkę soli. Zna mnie jak żadna inna (niespokrewniona) osoba. Wszystkie moje lęki, kompleksy i grzeszki, a ja jej. Byłam przy niej po porodzie kiedy trzeba było okładać piersi kapustą i „wachlować” rany po pęknięciach. Można by powiedzieć, że znamy się na wylot. Rozmawiam z nią czasem o IVF, ale na zasadzie hipotetycznej raczej. Niedawno zapytała mnie wprost, czy jest jakiś konkretny plan, termin itp. A mnie zatkało.