sobota, 28 listopada 2015

Co słychać?

Dwa zwykłe słowa... a potrafią na długi czas odizolować od ludzi. Łatwiej się odsunąć niż zmierzyć z dylematem. 
Co odpowiedzieć?

czwartek, 26 listopada 2015

Pora działać

Już niejedna życzliwa osoba mówiła mi, że za dużo rozmyślam, analizuję, planuję na przyszłość, wspominam przeszłość. Zadręczam się tymi refleksjami w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie dlaczego jest tak jak jest? Czemu wciąż się nie udaje? Na tylu różnych polach... a w szczególności na tym JEDNYM, WYCZEKANYM, UKOCHANYM NA ZAPAS:)

poniedziałek, 23 listopada 2015

Świat idzie do przodu

Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, że po stracie mamy, jedną z najtrudniejszych rzeczy był fakt, że świat nic sobie z jej bólu nie zrobił. Cierpienie było tak wielkie, że jej życie stanęło w miejscu. Nie mogła zrozumieć dlaczego świat nadal idzie do przodu, nie oglądając się na nią.

środa, 18 listopada 2015

ZAZDROŚĆ

Powiedzmy to sobie wprost. BYWAM ZAZDROSNA. I to nie czyni mnie złym człowiekiem, nie gorszym, nie zgorzkniałym... Teraz tak myślę (że nie jestem zła), teraz to wiem (że nie gorsza), teraz już się tak nie czuję (zgorzkniała).

Dlaczego? Bo pozwoliłam sobie na przeżywanie tej zazdrości, która tkwiła w moim sercu jak gwóźdź. Za każdym razem gdy do mnie wraca, wyciągam szczypce i ostrożnie tego gwoździa wyjmuję. Teraz to prosta procedura. Gwóźdź niewielki, gładki, łatwy do usunięcia. Chwila moment i rana sama się goi. A kiedyś? Kiedyś ta zazdrość (ignorowana miesiącami) rdzewiała, zaginała się w niekontrolowany sposób, powodowała spustoszenie, zakażenie, organizm walczył, gorączkował, a ja nie wiedziałam co się dzieje...

sobota, 14 listopada 2015

Nadrabiam zaległości

Zgodnie ze zdjęciem z rana... siedzę w domu, włosy (delikatnie mówiąc) mam zmierzwione, kosmetyki do makijażu nie tknięte, otula mnie ciepła piżama i polarowa bluza. Tak więc strajk! Nigdzie dziś nie wyszłam. Wykorzystałam ten czas na zaległości blogowe i upieczenie tortu czekoladowego:)

Who's with me?



 

taki dzień... :)

piątek, 6 listopada 2015

Śmiech przez łzy ;)



Siedzę od rana w kawiarni. Pracuję nad znalezieniem pracy:) Wyszukuję oferty, sprawdzam pożądane kwalifikacje, profile zawodowe na poszczególnych stanowiskach, szukam informacji na temat interesujących mnie branż itp. Dużo tego, więc od czasu do czasu robię przerwy. 

wtorek, 3 listopada 2015

STRACH

Strach towarzyszył mi od zawsze...

Jako dziecko nauczyłam się rozpoznawać dźwięk silnika samochodu moich rodziców. Gdy wracali po pracy do domu, dawało mi to kilka dodatkowych chwil na przygotowanie się, bo nigdy nie wiadomo było co mnie danego dnia czeka... Dziś już nie budzą we mnie lęku, raczej współczucie i małe/duże (w zależności od dnia i nastroju) rozczarowanie. Czasem złość, bo zdarza im się wyciąć numer, którego się nie spodziewałam...

Ale o strachu miało być. To takie cudowne uczucie! Nie bać się... 

MELANŻ

  

Józek wrócił z pracy długo po rozpoczęciu ciszy nocnej. 
Zmęczony. 

Zobaczył mnie w dobrym nastroju i spodniach, w które w sobotę się jeszcze nie mieściłam - przypominałam mu o tym dzień cały. Na zmianę na smutno, z wściekłością i histerycznym płaczem.

Mówi: trzeba to uczcić!!! Jedziemy się napić!! Tzn. Ty kochanie się napijesz wina, a ja poprowadzę. 
I tym sposobem wylądowaliśmy w poniedziałek w klubie. Dookoła jakieś niedobitki, jeszcze z wczorajszej imprezy chyba i my. Wpatrzeni w siebie, zakochani, na całego rzygający tęczą;)))