środa, 27 stycznia 2016

Trzecie podejście do crio - czas start



Dziś 10dc - pierwsze podglądanie.

Nowa lekarka. Jeszcze nigdy nie trafiłam na tak niedelikatną osobę!!! Posłałam sobie niezłą wiązkę w myślach, kiedy zakładała wziernik. Potem USG - wbrew oczekiwaniom wcale nie przyniosło ulgi. Czułam się jak worek ziemniaków... Kurcze! I to kobieta kobiecie!?! A tak niewiele trzeba, żeby było inaczej, delikatnie... Eh...

EGOIZM




Łatwo przychodzi mi dbanie o innych. Troska o ich szczęście, większa niż o własne. Mimo to zawsze potrafiłam jednocześnie dbać o swoje sprawy. Moja gotowość do poświęceń nie blokowała nigdy osobistych dążeń. Potrafiłam zrezygnować z czegoś, gdy widziałam, że ktoś mnie potrzebuje, ale potem z reguły szybko nadrabiałam. Wypracowałam sobie jakiś system i on się przez wiele lat sprawdzał.

środa, 20 stycznia 2016

Chandra


Zaczęłam nowy cykl. Najwyższy czas coś napisać bo trochę narobiłam sobie zaległości. Wprawdzie włożyłam bardzo dużo wysiłku, żeby pięknie spędzić czas przygotowania do Świąt i same Święta. Potem miły kameralny Sylwester z ukochanym. Wszystko szło jak po maśle, to był bardzo piękny czas spędzony z najbliższymi. Mimo obaw (i odrobiny nieuniknionego smutku przeplatanego tęsknotą), czułam się naprawdę szczęśliwa. Ale "szczęście" nie powinno chyba jednak wymagać aż tyle wysiłku... Przyszedł czas na odreagowanie trudu starań. Po Trzech Króli dopadła mnie chandra, której niechętnie się poddałam na kilka długich dni, próbując jednocześnie zbierać siły na nadchodzące w tym roku wyzwania. Szału nie ma z tymi siłami, ale jest trochę lepiej. Przynajmniej zebrałam się w sobie, żeby napisać tego posta:) 

wtorek, 5 stycznia 2016

Nie zmienisz wiatru, ale możesz dostosować żagle


Transfer trzeba było przełożyć. Kolejny cykl na straty. Wczoraj miałam wizytę w 12dc. Torbiel się wchłonęła i to koniec dobrych wiadomości. Po raz pierwszy ever pęcherzyk nie urósł. Nawet zalążka nie było. Miałam przeczucie, że może nie być dobrze. Do tej pory jakoś tak się składało, że monitorowana owulacja zawsze była z lewego jajnika. Jednak dopiero ostatnio przeglądając moją dokumentację, zapiski itp zdałam sobie z tego sprawę. I tak szłam z dziwnym przeczuciem, że tym razem raczej kolej prawego i zastanawiałam się czy będzie ok. Nie było. Czekamy do następnego cyklu. Jeszcze raz spróbujemy podejść na naturalnym cyklu, a potem już z pigułkami.