wtorek, 16 lutego 2016

niedziela, 14 lutego 2016

Nic nowego... czyli 11 dpt

Nie dzieje się nic co mogłoby mnie pozytywnie nastroić w tym czekaniu. Kilka razy dziennie przechodzę od śmiechu do łez i z powrotem. Kilka razy dziennie czuję symptomy nadchodzącej @. 

środa, 10 lutego 2016

MATRIX

Po wielu przebojach z otoczeniem, doświadczeniu izolacji, odtrącenia, braku zrozumienia... została mi ostatnia przyjaciółka. Z panteonu najważniejszych dla mnie osób, które miały szansę, nie zawieść mojego zaufania i okazać się przyzwoitymi (w tym konkretnym zakresie) pozostała ona JEDNA ("niewinna"). 

Jak już pewnie niektórzy z Was wiedzą (Ci którzy śledzą wpisy od początku;p), nie przychodzi mi łatwo dzielenie się naszą historią... Dla Niej zrobiłam wyjątek. Nikt inny, poza mężem, nie znał tak dobrze, moich uczuć, doświadczeń, problemów związanych z leczeniem. W szczególności, nikt inny nie słyszał, jak bolesne jest dla mnie gdy dowiadujemy się o ciążach, jako ostatni, nikt nie słuchał ze szczegółami i ile niedelikatnych obwieszczeń musiałam doświadczyć, nikt nie wykazał się taką empatią... Nikt inny nie wydawał się godny tego zaufania. Miałam też przekonanie, że to jest ostatnia osoba, która mnie rozumie.

wtorek, 9 lutego 2016

Chciałabym, ale się boję - czyli 6dpt

Dni ciągną się jak makaron, ale jakimś cudem jestem już prawie tydzień po transferze. Jeszcze jeden i pierwszy (mam nadzieję) etap czekania się skończy. Tradycyjnie na zmianę jestem dobrej myśli, prawie namacalnie czuję Groszka pod sercem, potem znajomy strach, co będzie jeśli się nie uda i co będzie jeśli uda się;) Wsłuchuję się w moje ciało z niebywałą czułością:
  • Wyskoczył mi wielki pryszcz na czole - WSPANIALE! to wynik zmian hormonalnych;)
  • Zabulgotało mi w brzuchu - DRAMAT! Groszek się nie utrzymał:(
  • 5 razy w nocy wstałam na siku - DOSKONALE! mały Zuch już uciska na pęcherz;)
  • Spóźniłam się o godzinę z przyjęciem tabletki - KATASTROFA! wszystko przepadło:(
Te i wiele innych irracjonalnych myśli towarzyszą mi CAŁY CZAS!

czwartek, 4 lutego 2016

TRANSFER czyli 2 w 1 - podejście drugie


I znowu JESTEM PODWÓJNA!

Realnie: przynajmniej przez najbliższe dwa tygodnie.
Potencjalnie: do października przyszłego roku:)))

Obyło się bez wpadek i bez fajerwerków. Nie świrowałam jak ostatnio przed zabiegiem. Wypucowałam mieszkanie, umyłam okna, wykonałam wszystkie czynności, których chciałam uniknąć po powrocie do domu. Byłam zaskakująco spokojna. Nauczona doświadczeniem, przed zabiegiem wzięłam dwie tabletki No-Spy. Obeszło się bez skurczy. Dopiero na parę minut przed zabiegiem wpadłam w panikę (jak zwykle niepotrzebną), że na bank czegoś zapomniałam.