czwartek, 26 maja 2016

Dzień Mamy

Gdzie się nie obejrzysz widzisz czekoladki w kształcie serca, promocje na produkty do pielęgnacji, reklamy pokazujące szczęśliwe, uśmiechnięte matki. Zaglądasz na FB, a tam zdjęcia koleżanek obsypywanych kwiatami przez swoich mężów (świeżo upieczonych ojców), laurkami od dzieci, rozczulające się nad swoimi pociechami i nad ich nowym, piękniejszym niż kiedykolwiek życiem...

Nie chcesz o tym dniu pamiętać, ale otoczenie nie pozwala Ci zapomnieć. Chciałabyś uciec, schować się w samotności i płakać nad swoim niespełnionym marzeniem. Czekasz na dzień, w którym będziesz mogła w końcu celebrować to święto... 



Zapominasz, że Ty przecież już JESTEŚ MAMĄ! Bo jak określić osobę, która dla swojego dziecka gotowa jest na wielkie poświęcenia? Jak nazwać kobietę, która drży na myśl o zdrowiu swojego maleństwa? Która dla jego dobra, każdego dnia wystawia na próbę swoją cierpliwość? Która podejmuje wysiłki, na jakie nie zdobyłaby się dla nikogo innego? Kobietę, która ma w sobie tyle miłości do dziecka, że choć każdego dnia tęskni, płacze, modli się i boryka z tyloma przeciwnościami, to ani myśli zrezygnować z walki?

Świat może tego nie widzieć, ale ja wiem, że Ty JESTEŚ MAMĄ od chwili, gdy zdecydowałaś się by powiększyć rodzinę. Stajesz się nią coraz bardziej z każdym dniem tęsknoty, z każdą łzą, z każdym bolesnym i odzierającym z intymności zabiegiem.

Może Twoje maleństwo nadal szuka drogi do domu... A może miałaś to szczęście by poczuć je delikatnie jak muśnięcie motyla... Może los zakpił z Ciebie i kazał żegnać je tuląc w ramionach... 

JESTEŚ MAMĄ! Bo matki nie określa biologia ani ilość dzieci, jaką kobieta posiada, ale miłość, która wypełnia jej serce na długo przed ich pojawieniem się.  

Dlatego nie chowaj się dziś. Dziś jest też TWÓJ DZIEŃ :* Zatroszcz się o siebie. Masz prawo świętować! Twoje dziecko, gdziekolwiek jest, gdyby mogło, stworzyłoby najpiękniejszą laurkę. Za te nieprzespane noce, choć jeszcze nie musisz wstawać do niego. Za te zatroskane oczy, choć za wcześnie by dostarczało Ci zmartwień. Za przedkładanie jego dobra nad swoje. Tyle już z siebie dałaś, choć nie wiesz jeszcze dla kogo... Zasługujesz na uznanie! Zasługujesz na dobre słowo, bukiet, czekoladki i całusów moc:)

Dlatego, choć cenię wszystkie mamy... dziś szczególnie do Ciebie wysyłam moje ciepłe myśli i życzenia. Bo JESTEŚ MAMĄ. Bo kochasz swoje dziecko, tak mocno, jak nie sądziłaś, że można kogoś kochać. Bo walczysz o nie. Bo cierpisz dla niego. Bo tęsknisz za nim w każdej minucie każdego dnia.

JESTEŚ SIŁACZKĄ! choć nieraz myślisz, że brak Ci sił...

JESTEŚ WIELKA! choć często czujesz się taka malutka... 

JESTEŚ MAMĄ! choć wielu tego nie dostrzega...

Wytrzyj łzy, popraw makijaż, zauważ jak niezwykłą jesteś osobą i WALCZ! Bo choć przyszło Ci włożyć mnóstwo zaangażowania i determinacji w osiągnięcie marzenia, które do wielu przychodzi bez wysiłku, to ta droga jest tego warta... Czujesz to podświadomie, choć wiem, że czasem tracisz wiarę... Nie poddawaj się! WIOSŁUJ ze mną do AUSTRALII. Wierzę, że w końcu się tam spotkamy:)


54 komentarze:

  1. "Może los zakpił z Ciebie i kazał żegnać je tuląc w ramionach..." To o mnie. Wiedziałam, że napiszesz dziś tak pięknie. Spełnienia marzeń, Mamo Groszka, który szuka drogi do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z myślą o Tobie te słowa pisałam...

      Dziękuję! Biedny ten mój Groszek... Nikt go nie utuli, nie ogrzeje, nie doda sił... Mam nadzieję, że to szukanie się jak najszybciej skończy...

      Usuń
  2. Bardzo mądre i piękne słowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Bardzo mi miło!
      Zajrzałam do Ciebie - niezwykły blog :)

      Usuń
  3. Uczuciowa, naprawdę nie mogę się doczekać, jak będziesz opisywać ciąże i swoje wrazenia:))) już teraz jest w tym tyle emocji i myśli, ze ciąg dalszy będzie niesamowity:) jak cykl? do crio będziecie podchodzić na cyklu sztucznym czy naturalnym? Jak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mogę się tego doczekać:)))
      Poprzednim razem chciałam na naturalnym, teraz nie wiem czy jest sens tracić czas... Może w jednym cyklu spróbujemy, a jak nie to włączymy leki. Tymczasem przerwa (z której trochę się cieszę, bo potrzebowaliśmy odpoczynku, a trochę nie bo myśli i tak wciąż krążą wokół jednego tematu:/). W lipcu wracamy do kliniki i zobaczymy jak będzie mój organizm współpracował...

      Usuń
  4. Otarłam łzy i wróciłam. Dopiero za trzecim razem udało mi się przeczytać do końca... Wcześniej przez moje łzy nie widziałam liter...

    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja czytam już trzeci raz Twój komentarz i nie wiem co odpowiedzieć... Sama się wzruszam i smutno zdaję sobie sprawę jak jest nas wiele. Jak dużo nas ta sytuacja kosztuje. Ile w nas trudnych emocji z niepłodnością związanych. Mam ambiwalentne uczucia. Cieszę się, że nie jestem w tej podróży całkiem sama, ale jednocześnie serce mi pęka na myśl, że jest nas więcej...

      Usuń
  5. Siedzę w pracy i rycze... Dziś u nas nie ma dnia matki (mieszkam w Szwecji), ale i tak cieżko mi przejść przez dzisiejszy dzień. Jutro mamy spotkanie z naszą organizacją adopcyjną (chcemy adoptować z Polski). Czekamy już 4 lata i jutro prawdopodobnie zakończymy naszą adopcyjną drogę z pustymi rękoma, z pustymi sercami, bez dziecka, które wygląda na to że nas nie odnalazło. Straciłam wiarę jakiś czas temu, że się odnajdzie. Wszystko niestety boli zupełnie fizycznie, bo nadal czuje się mamą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jednak wszystko się zmieni i znajdziecie swoje długo wyczekiwane "SZCZĘŚCIE". Życzę tego z całego serducha!

      Usuń
    2. Cześć Brosha! Miło mi Cię witać w moich skromnych progach!!! Przykro, że w takich okolicznościach...
      Znam ten ból. To niesamowite, że można odczuwać go tak realnie, tak dotkliwie...
      Ta wiara pojawia się i znika. Ja swoją też jakiś czas temu musiałam reanimować. Przez jakiś czas była pod kroplówką podłączona do skomplikowanej aparatury, na którą składał się m.in. ten blog, Wasza obecność i komentarze... Aktualnie oddycha sama, ale jest mocno zwichrowana. Nadzieja ją odżywia trochę... Nadal czekam...
      Nie znam Twojej historii... mam nadzieję, że spotkanie z organizacją adopcyjną nie pogrzebało nadziei tylko pomogło rozpalić jej światełko... Jeśli masz ochotę, napisz jak poszło... Tymczasem przesyłam ciepłe myśli!

      Usuń
  6. Dziękuję za ten wpis. Chyba wszystkie popłakałyśmy się przy tym tekście... Tak pięknie opisałaś to,co mamy w duszy.
    Moje dziecko jest jeszcze bardzo daleko, ale wierzę, że oboje znajdziemy drogę do siebie. Drogę, która jest kręta i długa ale na jej końcu jest szczęście i miłość.
    Uczuciowa, jesteś niezwykłą osobą i wierzę, że Twoje dziecko jest bardzo blisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tę wiarę:* To jest właśnie ta reanimacja, o której pisałam pod komentarzem Broshy:)
      Ta odległość to nie wiadomo jaka jest... Może wielka, a może już w następnym cyklu będą wielkie zmiany... Trudno w to uwierzyć, ale fakty są takie, że nie znamy dnia ani godziny:) Możliwe, że ta droga będzie długa... ale jednocześnie w jednej chwili, cały ten ból czekania może się zmienić w... radość oczekiwania:))) Tego nam obu życzę:)))

      Usuń
  7. Kurde, ale Ty kumata laska jesteś.

    Wszytkiego najlepszego z okazji Twojego dnia, waleczna Mamo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza mi się myśleć, że niegłupia ze mnie babka 😜
      Dzięki Pink!!! Lubię jak tu zaglądasz! Z tą swoją ikrą i temeramentem:)

      Usuń
  8. crazy-cat-lady26 maja 2016 18:04

    Ja mam 2 futra w domu od 5 lat i dla nich jestem mama :) Niech ludzie sobie mówią, że mam niepokolei w głowie, a co mi tam niech gadają. To ja z moimi futrzakami co roku na szczepienia jeżdżę, dbam jak potrafię najlepiej, a jak któreś źle się czuje bądź jest osowiałe to ja się martwię i obserwuję, a w razie czego do weta zasuwam nawet w środku nocy! Także uważam siebie za mamę już od 5 lat :)
    A Tobie życzę wszystkiego co najlepsze w tym dniu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie zawsze będą gadać. Czasem z troski, czasem z zazdrości, czasem z głupoty, często z braku świadomości... Grunt, żeby samemu się ze sobą dogadać. Doceniać siebie, dbać jak o najlepszego przyjaciela. Wiem, wiem, że patetycznie to może brzmi... Ale ja w to głęboko wierzę. Kto doceni te nasze pokłady matczynych uczuć, poświęcenia, czułość jaką roztaczamy dookoła? Kto jak nie my same?:)
      P.S. Lada moment będziesz potrójną mamą;)

      Usuń
  9. Łzy popłynęły same. Czekam na Was nad brzegami Australii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      Rozpalcie ognisko, może wcześniej dostrzeżemy ląd:)

      Usuń
    2. Już rozpalone i nawet z gwiazd ułożyłam Wam drogowskazy:)

      Usuń
  10. Poryczałam się, kiedy czytałam ten artykuł... Moje serce zadrgało- dużo jest prawdy w tym co piszesz i dziękuje Ci za te słowa- wniosły trochę radości w moje życie, które ostatnio strasznie się "pokruszyło"... dzięki... Niech los w końcu do nas się uśmiechnie... Dużo dobra i sił Ci życzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie tylko łzy ale też trochę radości i pokrzepienia znalazłaś w moich słowach...
      Wiem, że niełatwo o te radości teraz... Ściskam Cię mocno!!!

      Usuń
  11. Mam ostatniego pingwinka, który czeka by wrócić do domu i nie ważne czy będzie w nim dwa tygodnie do bety czy 18 lat :) Rok temu w dzień matki porporonilam. Dziękuję Uczuciowa Mamo Pingwinka dziękuję za te życzenia i za te oczyszczające łzy :* Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem o czym mówisz, ja dokładnie rok temu w dzień matki miałam zabieg łyżeczkowania po poronieniu...

      Usuń
    2. To jakiś okrutny żart by w dzień matki świat tak strasznie stawał na głowie... Aż mnie serce zakłuło...

      Usuń
    3. Ewo, mam nadzieję, że nasze Pingwinki zapragną w końcu przenieść się na dłużej do bardziej umiarkowanego klimatu...

      Usuń
  12. Chciałam dziś napisać podobnie... W podobnym kontekście, podobnymi słowami... ale nie umiałam...Wypełnia mnie zbyt wiele innych emocji. Życzę Ci z całego serca, z całego serducha, by za rok te uczucia wypełniały i Ciebie. Jesteś niezwykła.
    Tulę Cię mocno. Mocno. Najmocniej...Mamo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i teraz ja się poryczałam;) Nie jestem przyzwyczajona do tylu czułości... Wydaje mi się, że nie zasługuję... Dziękuję:*

      Usuń
    2. Ależ oczywiście, że zasługujesz. A co to znowu za uczucia niechciane? :) :*

      Usuń
    3. Haha, no właśnie nie chcą się odczepić, skubańce;)
      :***

      Usuń
  13. Pieknie napisalas. Wszysttkiego dobrego MAMO! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że znalazłaś chwilę, żeby tu zajrzeć i złożyć mi życzenia...
      Tyle masz teraz na głowie!!! Zasługujesz na wszystkie życzenia świata!! :*

      Usuń
  14. Pięknie napisałaś
    Mi tez smutno cały dzien
    Dziekuje za wsparcie Mamo�� Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że moje słowa wspierają. To i dla mnie jest iskierka pokrzepienia:)

      Usuń
  15. Uczuciowa, aż się przez Ciebie popłakałam.
    Za rok będziesz tulić w ten Dzień malucha i szeptać mu, przez co dla niego przeszłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wężon nawet Ty? Taka twarda sztuka? Przytulam Cię. Całuję. Ściskam. Myślę o Tobie. Wściekam się na to oczyszczanie, które nie ma końca...
      Chciałabym, żebyśmy za rok obie tuliły nasze maluchy... A najbardziej bym chciała, żebyśmy po tych latach cierpień, wyrzeczeń, walki, spotkały się spontanicznie, w parku z psocącymi pociechami, popijając kawę i z pobłażaniem patrząc jak dają sobie kuksańce łopatkami w piaskownicy ;)

      Usuń
  16. Jak zwykle pięknie napisałaś :* masz talent do opisywania uczuć :* nie bez powodu jesteś właśnie Uczuciowa :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż się dzisiaj wściekł na tę moją wrażliwość, z przekąsem (zamiast czułości;p) nazywając mnie Uczuciową. Taka już moja uroda:) Widziały gały co brały ;)

      Usuń
  17. :*
    Szerokiej i krótkiej drogi. Być może Australia jest bliżej niż myślisz.
    Przytulam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby! Oby wyłoniła się jak tylko wypłyniemy z zatoki, w której właśnie zbieramy siły do dalszego wiosłowania:)

      Usuń
  18. Tak,mamą się jest w sercu :-)
    Wszystkiego najlepszego mamuśka !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką mamą jestem odkąd pamiętam:)
      Czas bym w końcu wzięła w ramiona moje dziecko... Poczuła jego zapach... Usłyszała głos... Spojrzała w oczy... Już czas...

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Hej Olga! Dzięki za pamięć:***
      Odpisałam już pod Wężonem. Generalnie jest nieźle, choć jak teraz wzięłam się do odpisywania to mi jakoś morale siadło... Może przez ten zapadający zmrok... A może dlatego, że ciągle czekam...

      A jak Twój bębenek?:) Rośniesz duża? Jak się czujesz? Ściskam:*

      Usuń
    2. Życzę ci udanych wakacji. Kolejne spędzisz w pieluchach, jestem pewna. Jedziecie na północ czy południe?
      Ja rosnę. Torba do porodu prawie gotowa... (jeny!! to się dzieje.....). 14tego wizyta, to zobaczymy jak się ma nasza Bułkowińska ...

      Usuń
  20. Rozumiem, że pauzujesz, ale to nie znaczy, że masz milczeć. :)
    Proszę coś napisać. Wyzdrowiałaś? Wybieracie się na jakiś urlop?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, sama nie wiem kiedy to zleciało...
      Czasem coś skrobnę tu i tam, ale sama nie mogę się zebrać do wpisu choć pomysłów sto na sekundę;) Robię sobie wirtualny detoks. Najchętniej wyjechałabym do jakiejś pustelni, żeby wyciszyć cały ten szum i zgiełk wokół mnie, a głównie ten w mojej głowie;) Ale to akurat jest niemożliwe, więc zajęłam się życiem w realu. Szukam roboty, sadzę kwiatki, planuję kolejne kroki w związku z leczeniem, chwilami się zamartwiam, ale szybko się otrząsam zawsze i wracam do działania.
      Nie będzie mnie tu przez jakiś czas. Z podróży wracam dopiero na początku lipca. Czekam na wakacje, a z drugiej strony w głowie mi się nie mieści, że je zaplanowałam i że się odbędą;) Sieczkę mam w głowie od tego leczenia... Chcę wziąć się w garść.
      P.S. Jestem zdrowa jak ryba już:))) Choć dopiero od dwóch dni. Trzymała mnie ta infekcja w kleszczach i nie chciała puścić.
      P.S.2 Wężon, pisz jak było na salonach dzisiaj? Z moimi nerwami nie wiem czy bym to zniosła.

      Usuń
    2. Już przed chwilą opisałam, możesz iść poczytać. Zdjęcie widziałaś?

      Usuń
    3. Jeszcze nie miałam czasu. Zaraz zajrzę i przeczytam:)

      Usuń
    4. Zdjęcie urzekające! Oczyma wyobraźni widzę mojego J. w takich objęciach z córeczką (nie wiem czemu zawsze wydawało mi się, że będiemy mieli dziewczynkę...).

      Usuń
    5. A konstatacje ze spotkania w sejmie rzeczywiście smutne... :/

      Usuń
  21. Uczuciowa, wysłałam Ci maila ☺ daj znak życia;)

    OdpowiedzUsuń