piątek, 26 maja 2017

Twój Dzień

Ten post dedykuję każdej z Was, która Mamą czuje się w sercu!!!

Dla mnie to zawsze był, jest i będzie Twój Dzień!

Zasługujesz na niego przez każdą wylaną łzę...
Przez każde bolesne badanie, zastrzyk, zabieg...
Przez odarcie z intymności, na które nikt w zwykłej sytuacji by się nie godził...
Przez izolację, którą odczuwasz każdego dnia...
Przez tęsknotę, jaka wypełnia Twoje wielkie serce...
Przez determinację, z jaką podejmujesz kolejne wysiłki, kiedy wiary i energii już brak...

To się nazywa MIŁOŚĆ!!! Wyjątkowa, bo do Kogoś, kogo nie dane Ci było jeszcze zobaczyć, dotknąć, przytulić, ucałować...

Dla mnie Jesteś Mamą!

Jesteś DZIELNA!
Jesteś SILNA!
Jesteś WYJĄTKOWA!

I przede wszystkim NIE JESTEŚ SAMA, choć nieraz tak się właśnie czujesz.

Kibicuję Ci z całego serca i wierzę, że Twoje dziecko szuka (i znajdzie!) drogę do domu.

Nie poddawaj się!



Wiedz, że jest ktoś kto (szczególnie dzisiaj) Cię podziwia za wszystkie wysiłki. Ktoś kto doświadczył wiele bólu i tracił wiarę więcej razy niż jest w stanie zliczyć. Ktoś kto rozumie, wiele sprzecznych uczuć, jakie Tobą targają.

KTOŚ, KTO DZIŚ WIRTUALNIE, MOCNO CIĘ PRZYTULA!!!

wtorek, 9 maja 2017

Pocztówki z Australii

Jest pięknie! Kilka migawek z naszego życia nie odda tego piękna w całości, ale da pewne wyobrażenie:)

Miałam przepiękny poród. Cudowne, wzmacniające przeżycie, jakiego życzę każdej kobiecie. Nie trzeba było prywatnego szpitala, opłaconej położnej ani nic w tym stylu. Po prostu trafiłam na cudowny personel i miałam cudowne wsparcie w mężu, nie do przecenienia:)

***

Mały jest dla nas wyjątkowo łagodny. Je, śpi, ogląda świat. Nie dokuczają mu kolki, jest najedzony, przybiera na wadze i wygląda na zadowolonego, więc na razie chyba nie daliśmy ciała za bardzo;)

***

Mąż wstaje po raz trzeci w nocy, żeby przewinąć Małego, przynieść mi Go do karmienia i podać szklankę wody. Przy okazji proponuje drapanko, towarzystwo (Groszek lubi dłuuuugie nocne karmienie) i odbicie naszej pociechy po wszystkim. 

***

Straciłam rachubę, który to już gość przychodzi do Groszka. Jestem zmęczona tymi wizytami ale ogromnie wzruszona, że dla tak wielu osób nasz Groszek jest ważny. Tyle osób chce go poznać. Tyle się dzieje, że mam wrażenie, jakby był z nami pd roku ;) Spokojnie! Aż tak się nie kamuflowałam;)

***
Środek nocy. Druga, trzecia, czwarta. Zastój w piersi. Ból, stwardnienie, strach że to znowu... Naczytałam się o zapaleniach, ropniach, zabiegach chirurgicznych, etc. Łzy się leją wbrew mojej woli. Chciałabym się pomodlić, żeby było lepiej, ale jestem do tego niezdolna. Już jest najlepiej!!! Mam więcej niż kiedykolwiek się spodziewałam. Zamiast prosić o poprawę dziękuję za Niego po raz enty, nadal cała we łzach. Budzę się rano. Po zastoju, bólu, guzkach ani śladu. Co za ulga!!!

***

Groszuń zbiera same zachwyty. Że od nas, rodziny i znajomych to wiadomo;) Ale zachwycają się też lekarze! Przy okazji wystawiają zatroskanym rodzicom laurkę z wyróżnieniem za opiekę nad dzieckiem:))) Duma!!!

***

Spaaaaaać! Synku daj pospać mamie. I daje:) Dodatkowe cztery godziny. Kokosimy się w łóżku do południa, a Groszek budzi się z gigantycznym apetytem! Co ja narobiłam? Dziecko bym zagłodziła...

***

Nie dostaję rad. Otoczenie uznaje moje doświadczenie i nie próbuje mówić co i jak. Nie dotyczy to teściowej oczywiście ;) "Czemu on tak wisi przy piersi? Może nie dojada?? Ciekawe kiedy skończy Ci się mleko??? Obstawiam trzy miesiące, tak jak u mnie."

***

Groszek ma cudownego Tatę!!! Któregoś dnia patrzy na niego i mówi do mnie: "Wiesz? To jest najpiękniejsze dziecko, jakie kiedykolwiek w życiu widziałem."
Rozczula mnie Jego czułość:) Po pracy pierwsze co robi to biegnie do Małego, żeby go przytulić, ucałować. Przy przewijaniu zawsze z nim rozmawia, choćby to była trzecia nad ranem, a on padał ze zmęczenia. 

***

Ja mam cudownego męża. Kwiaty dostaję co drugi dzień. Zbieram komplementy, wyrazy uznania i wdzięczności. Cierpliwość, jaką wykazuje dla moich humorów (bywam OKROPNA) jest szokująca. Mam ogromne wsparcie! Gdy niepokoi mnie cokolwiek, rozmawia ze mną, tłumaczy, dzwoni do lekarzy, uspokaja, jest gotów jechać na sygnale do szpitala, jeśli to ma mi pomóc. Nie ma takiej potrzeby, Jego ciepło działa, jak najlepsze antidotum na lęki i strachy.