wtorek, 9 maja 2017

Pocztówki z Australii

Jest pięknie! Kilka migawek z naszego życia nie odda tego piękna w całości, ale da pewne wyobrażenie:)

Miałam przepiękny poród. Cudowne, wzmacniające przeżycie, jakiego życzę każdej kobiecie. Nie trzeba było prywatnego szpitala, opłaconej położnej ani nic w tym stylu. Po prostu trafiłam na cudowny personel i miałam cudowne wsparcie w mężu, nie do przecenienia:)

***

Mały jest dla nas wyjątkowo łagodny. Je, śpi, ogląda świat. Nie dokuczają mu kolki, jest najedzony, przybiera na wadze i wygląda na zadowolonego, więc na razie chyba nie daliśmy ciała za bardzo;)

***

Mąż wstaje po raz trzeci w nocy, żeby przewinąć Małego, przynieść mi Go do karmienia i podać szklankę wody. Przy okazji proponuje drapanko, towarzystwo (Groszek lubi dłuuuugie nocne karmienie) i odbicie naszej pociechy po wszystkim. 

***

Straciłam rachubę, który to już gość przychodzi do Groszka. Jestem zmęczona tymi wizytami ale ogromnie wzruszona, że dla tak wielu osób nasz Groszek jest ważny. Tyle osób chce go poznać. Tyle się dzieje, że mam wrażenie, jakby był z nami pd roku ;) Spokojnie! Aż tak się nie kamuflowałam;)

***
Środek nocy. Druga, trzecia, czwarta. Zastój w piersi. Ból, stwardnienie, strach że to znowu... Naczytałam się o zapaleniach, ropniach, zabiegach chirurgicznych, etc. Łzy się leją wbrew mojej woli. Chciałabym się pomodlić, żeby było lepiej, ale jestem do tego niezdolna. Już jest najlepiej!!! Mam więcej niż kiedykolwiek się spodziewałam. Zamiast prosić o poprawę dziękuję za Niego po raz enty, nadal cała we łzach. Budzę się rano. Po zastoju, bólu, guzkach ani śladu. Co za ulga!!!

***

Groszuń zbiera same zachwyty. Że od nas, rodziny i znajomych to wiadomo;) Ale zachwycają się też lekarze! Przy okazji wystawiają zatroskanym rodzicom laurkę z wyróżnieniem za opiekę nad dzieckiem:))) Duma!!!

***

Spaaaaaać! Synku daj pospać mamie. I daje:) Dodatkowe cztery godziny. Kokosimy się w łóżku do południa, a Groszek budzi się z gigantycznym apetytem! Co ja narobiłam? Dziecko bym zagłodziła...

***

Nie dostaję rad. Otoczenie uznaje moje doświadczenie i nie próbuje mówić co i jak. Nie dotyczy to teściowej oczywiście ;) "Czemu on tak wisi przy piersi? Może nie dojada?? Ciekawe kiedy skończy Ci się mleko??? Obstawiam trzy miesiące, tak jak u mnie."

***

Groszek ma cudownego Tatę!!! Któregoś dnia patrzy na niego i mówi do mnie: "Wiesz? To jest najpiękniejsze dziecko, jakie kiedykolwiek w życiu widziałem."
Rozczula mnie Jego czułość:) Po pracy pierwsze co robi to biegnie do Małego, żeby go przytulić, ucałować. Przy przewijaniu zawsze z nim rozmawia, choćby to była trzecia nad ranem, a on padał ze zmęczenia. 

***

Ja mam cudownego męża. Kwiaty dostaję co drugi dzień. Zbieram komplementy, wyrazy uznania i wdzięczności. Cierpliwość, jaką wykazuje dla moich humorów (bywam OKROPNA) jest szokująca. Mam ogromne wsparcie! Gdy niepokoi mnie cokolwiek, rozmawia ze mną, tłumaczy, dzwoni do lekarzy, uspokaja, jest gotów jechać na sygnale do szpitala, jeśli to ma mi pomóc. Nie ma takiej potrzeby, Jego ciepło działa, jak najlepsze antidotum na lęki i strachy.




28 komentarzy:

  1. Piękne te Twoje pocztówki! Większość z nich mogłabym skopiować do siebie, bo nasze przeżycia są tak bardzo zbliżone. Kochający i troskliwy mąż, wspólne poranki w łóżku, brak "życzliwych" porad. A co do gości, u nas też się tłumy przewijają i z jednej strony jest to męczące, a z drugiej jest tak jak piszesz ta radość że każdy chce poznać nasze dziecko :) Ja dostrzegam w tym jeszcze jeden już bardzo egoistyczny aspekt... gdy Mała ma gorszy dzień to są zawsze nowe i bardzo chętne ręce do noszenia :D

    Uściski dla Ciebie i Groszka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten egoistyczny aspekt bardzo liczę w przyszłości, nie powiem;) Na razie jeszcze nie miałam szansy skorzystać, bo większości osób reglamentuję bezpośredni kontakt, posądzając każdego kto nas odwiedza o nosicielstwo gruźlicy;) No ale Groszuń jest jeszcze taki maleeeeeńki! Mam prawo? I wyleczę się z tego, prawda?

      Usuń
    2. Patrząc na moją siostrę to marne masz szanse na wyleczenie się z "nosicielstwa" ;) Jak zabieramy jej Młodą żeby sobie ponosić, czy pobawić się to tylko jak minie 10 minut to już siostra podchodzi patrzy, nawet jak jej Skarb cały czas się tylko śmieje - tak matka-kwoka :D

      Usuń
    3. Tak, aktualnie to właśnie ja :) 10 minut jest aktualnie poza moim zasięgiem. Panikuję po trzech;)

      Usuń
  2. Aż miło poczytać. Wsparcie Mężów/Tatusiów jest nieocenione. Bez niego byłoby trudno.
    Niech Wasza codzienność zapisuje się kolejnymi pięknymi migawkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie tego wszystkiego bez męża. Nie chodzi tylko o wsparcie, choć to jest nieocenione. Najpiękniejsze jest dzielenie radości we dwoje. Od razu jest jej więcej, choć wydaje się to niemożliwe;)

      Usuń
  3. Ale pięknie i wzruszająco! Życzę Wam, by ten stan trwał! A egoistycznie liczę na dłuższy opis tego fantastycznego porodu. Pozdrawiam, ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Chwilo trwaj:)
      Próbuję wygospodarować trochę czasu na nowy wpis, co nie jest łatwe bo stosuję zasadę: "kiedy dziecko śpi, mama śpi" :)

      Usuń
  4. Aż miło czytać.bardzo się cieszę.,ze jest tak fajnie! :)a nie mowilam?:) synkowie są cudowni:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cuuuuuuuuudowni!!!!!! Szczególnie Groszek ;) Wyjątkowy! Wspaniały! Geniusz! Ideał ;)

      Usuń
  5. Jednym słowo - macie tam u siebie prawdziwą sielankę :) Pozazdrościć - bo ja pierwsze miesiące wspominam jako pasmo wiecznego płaczu (głównie Bąblowego - ale i ja mu czasami w tym wtórowałam z bezsilności ;) )

    Ale prawda - dzięki wsparciu naszych mężczyzn na pewno zdecydowanie łatwiej przez to wszystko przebrnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie aż tak, że sielankę. Zdarza się zapłakać ze zmęczenia, albo tak jak pisałam przy karmieniu. Panikuję kilka razy na dzień, czy nie za ciepło/zimno, jasno/ciemno, co to za krostka, a może za długo śpi, za krótko, jest w humorze, nie jest... Ojjjjj mogłabym wymieniać ;)))

      Usuń
    2. Ale faktem jest, że większość tych "problemów" jest w mojej głowie, a Groszek płacze tylko wtedy, gdy czegoś konkretnego chce (jeść/spać/ubrać/przytulić)i daje to jasno do zrozumienia. Nie mam realnych powodów do narzekań. Co zrobić... CUD :))))

      Usuń
  6. Australia jest prze-piękna! Swoją drogą- masz głowę do tytułów :)
    Ściskam i życzę, aby wspólne odkrywanie Australii zawsze niosła tyle radości i dobrych, pozytywnych emocji :****
    Zdrówka dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Martuś!!! :***
      Synek nadal jest leżącym;p ideałem:) a Australia jest fantastyczna! Każdego dnia odkrywamy nowe, wyjątkowe tereny:)

      Usuń
  7. Uczuciowo serducho wezbrane miłością. Buzia uśmiechnięta do Was. :)
    Spełnienie, ukojenie, miłość. Niedospanie, ba a nawet doradztwo. Pyszna mieszanka. :*

    Uściski :))
    Całujemy :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy bym nie pomyślała, że bezsenność może być przyjemna ;)
      Kocham tego naszego Groszka na zabój;) o dziewiątej rano, piątej po południu i nawet o czwartej nad ranem ;)

      Usuń
  8. Wiesz, Groszek wynagradza te całe lata niepowodzeń, niepweności, więc jaki ma być? Musi być IDEALNY :) Pozdrawiamy :*
    PS> Mnie to wkurzały te "wycieczki", serio, tyle o ile przy starszej córce jeszcze to było do zniesienia, o tyle przy młodszej (z wiecznie zasmarkaną, marudzącą i zazdrosną starszą) dało mi nieźle w kość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Wynagradza z nawiązką :)))
      Wycieczek mam czasami po kokardki, ale jak zrobię kilkudniową przerwę to zaraz czuję niedosyt i wracam do tych męczących, ale jednak niezwykle miłych i mobilizujących (mnie) spotkań :)

      Usuń
  9. Uczuciowa piękne te Wasze pocztówki :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie mogę się na nie napatrzeć :)
      Ściskam!!!

      Usuń
  10. Piękne pocztówki. Ale w końcu to najpiękniejsza i najważniejsza podróż Twojego życia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie trzeba z niej wracać do biura po dwóch tygodniach;)

      Usuń
  11. Jest cudownie :) tyle razy płynęłaś pod prąd, ale się udało.
    Wasz Groszek to musi być CUD, prawdziwy Skarb. Uczuciowa, jesteś Milionerką 😉😀😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Trafiłam szóstkę i zgarnęłam całą pulę 😁😁😁
      Teraz czas na Ciebie!!! 😘

      Usuń
  12. A jednak może być lukrowo :) Groszuń chyba wynagradza te lata czekania na niego. A co do męża, to myślałam, że mój się stara, ale ewidentnie muszę nad nim jeszcze popracować ;) Całusy dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wart każdego tygodnia, miesiąca, roku... Każdej łzy, każdego rozczarowania i niepowodzenia!
      Nad facetami trzeba pracować bez ustanku, zawsze przecież jest pole do poprawy ;)

      Usuń
  13. ach jakie pocztówki! bilans wychodzi na plus :-) duży plus :-) super!

    martucha

    OdpowiedzUsuń